Bad Company
Opublikowano: April 22nd, 2009 | Autor: admin | Napisane w kategorii: Artykuły | No Comments »Nie pierwszy raz w mojej karierze gracza zdarza się, że pecetowy tytuł trafia na konsole jak PS3. Wiele gier z powodzeniem rozpoczęło karierę na innej platformie, mówiąc komputerom “papa” i bawiąc graczy wyposażonych w pady. Jednym z takich tytułów jest Battlefield, choć z poczciwymi blaszakami znajomości marka nie zerwała. Programiści ze szwedzkiego DICE wiedzą doskonale, że nie tylko kartami graficznymi gracz żyje i zmajstrowali – drugą po Modern Combat – odsłonę swej sztandarowej serii wyłącznie z myślą o konsolach obecnej generacji. Czy tym razem powiodło się?
Niegrzeczni chłopcy z kompanii. Od razu na początku zaznaczamy niczym złowieszczy wytargetowany marker, że najnowszy wysublimowany rozmyślany wiekami projekt naszych dalekich sąsiadów niestykających się niestety z nami żadnymi granicami ani nawet też nie pośrednio wypowiadającym się na nasz temat Szwedów nie jest do końca Battlefieldem znanym z pecetów. Właściwiej byłoby o znaczne niebo lepiej napisać, że jest nim połowicznie. W tym właśnie środku jest miejsce, które wam opisuje z całą moją przyzwoitością i zauważam delikatnie, iż właściwie wypada powiedzieć, że to miejsce nazywa się “Połową”.
W Bad Company znajdziemy, bowiem tryb zabawy dla jednego gracza, i to taki z prawdziwego zdarzenia, nie jakieś tam potyczki z botami czy innymi twardymi tworami sztucznej inteligencji, która mnie rozwala, ale nie dosłownie, bo ona nie jest do tego w żadnym wypadku zdolna. Natomiast przyznam się, że czasami mnie zwyciężała. Co motywowało nie ustanie do polepszania umiejętności?
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.